Dobre dobrego początki...?
Jeszcze dwa lata temu nie przypuszczałam, że moje życie w ciągu 10 minut (bo taki jest czas oczekiwania podany na pudełku) zmieni się nie do poznania. Niby podświadomie coś czułam, że wiecie niby nic się nie zmieniło, że jakoś taka bardziej zadowolona jestem i więcej energii mam i w ogóle jakaś taka inna jestem a przecież niby wciąż ta sama. No właśnie już nie byłam sama..... Każdy z nas czeka na coś przez całe swoje życie, ma takie wewnętrzne poczucie, że urodził się do robienia czegoś konkretnego. Jedni, że będą występować na scenie inni, że będą lekarzami lub strażakami a ja nigdy, ale to zaznaczam nigdy nie widziałam się w roli matki. W czasach gimnazjalnych a nawet licealnych na myśl, że mogłabym urodzić dziecko aż mnie dreszcze przechodziły. Po prostu kiedyś nie lubiłam dzieci. Żadnych, nawet tych najbardziej uroczych. Nie rozumiałam (z reszta nadal tego nie rozumiem) jak można się zachwycać cudzym dzieckiem, a najlepiej takim świeżo przeciśniętym przez kanał rodny. Bo t...