Dobre dobrego początki...?

Jeszcze dwa lata temu nie przypuszczałam, że moje życie w ciągu 10 minut (bo taki jest czas oczekiwania podany na pudełku) zmieni się nie do poznania. Niby podświadomie coś czułam, że wiecie niby nic się nie zmieniło, że jakoś taka bardziej zadowolona jestem i więcej energii mam i w ogóle jakaś taka inna jestem a przecież niby wciąż ta sama. No właśnie już nie byłam sama.....

Każdy z nas czeka na coś przez całe swoje życie, ma takie wewnętrzne poczucie, że urodził się do robienia czegoś konkretnego. Jedni, że będą występować na scenie inni, że będą lekarzami lub strażakami a ja nigdy, ale to zaznaczam nigdy nie widziałam się w roli matki. W czasach gimnazjalnych a nawet licealnych  na myśl, że mogłabym urodzić dziecko aż mnie dreszcze przechodziły. Po prostu kiedyś nie lubiłam dzieci. Żadnych, nawet tych najbardziej uroczych. Nie rozumiałam (z reszta nadal tego nie rozumiem) jak można się zachwycać cudzym dzieckiem, a najlepiej takim świeżo przeciśniętym przez kanał rodny. Bo takie cudne i różowe i w ogóle ochy i achy, no nie, po prostu nie.

Później moja serdeczna koleżanka, mama dwójki przecudownych chłopców ( jej straszy syn był pierwszym dzieckiem, które szczerze polubiłam) uświadomiła mi, że swoje dzieci są do zachwycania się a innych no cóż..... wypada się chociaż przez chwilę pozachwycać. Dla każdego rodzica jego dziecko jest najpiękniejsze, najmądrzejsze jest po prostu NAJ. To prawda święta i  niepodważalna i bądź co bądź ale trzeba ją uszanować. 



No więc czemu dziś ?

A ponieważ dziś zaczyna się wiosna (luty to jeszcze zima ale marzec to już wiosna. Mój prywatny podział pór roku - sic!), a wiosna oznacza nowy początek, nową energię, nowe chęci do działania, poczułam nieodpartą chęć zrealizowania swojego małego marzenia jakim jest założenie bloga i dzielenia się swoimi przemyśleniami. W moim życiu wszystko miało swój początek na wiosnę, poznanie mojego Męża, informacja, że zostanę mamą i wiele innych sytuacji, które zawsze będę wspominać. 





Komentarze

  1. Piękny początek! Przeczytałam od razu, ale z komentarzem mi się poślizg zrobił. Trzymam kciuki i czekam na kolejną notkę. ;)*

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz